pani Dziennikarka: Spotykamy się na Twoim podwórku, na krótko przed inauguracją Kury w Akcji. Czy możesz w paru słowach powiedzieć nam, co jest istotą tego projektu?
Artysta: Ko o ko ko ko ko ko ko ko ko ko, ko ko ko – ko ko ko. Kkkkooooo ko ko ko. Kokoko ko koko-ko. Kooo ko kokoko ko ko ko ko. Koko ko ko ko.
p. D.: Wybacz, ze przerywam, ale czegoś tu nie rozumiem – jakie konkretnie deficyty masz na myśli?
A.: Ko, ko, kokoko ko ko, kokoko-ko.
p. D.: Przyznasz jednak, że Częstochowa nie jest jedynym miastem, które się z tego typu problememi boryka. Takie mamy czasy, ludzie żyją dziś inaczej, a wszelkie inicjatywy społeczne są skazane na...
A.: Kokokokokoko! Ko ko ko, koko-kokoko.
p.D.: To prawda. Z perspektywy kurnika tak to zapewne wygląda. Ale pozwolisz, że wrócimy do perspektywy mieszkańca miasta średniej wielkości położonego w cieniu rozbudowanej aglomeracji. Bo o nich przecież tutaj chodzi?
A.: Ko. Oko kokoko ko ko, kokoko. Ko! Ko! Ko!
p. D.: Rozumiem, że w Twoim pojęciu czyniene tego typu rozróżnień mija się z celem. Ale czy w mieście, które ma kilka wyższych uczelni, filharmonię i teatr, a które w kraju jest kojarzone tylko i wyłącznie z potężnym sanktuarium pielgrzymkowym oraz przecinającą je trasą A1 – czy w takim mieście zwykła kura może się odnaleźć?
A.: K-k-kokok kokoko ko. Ko ko. Kokoko kok-kooooo. Ko ko ko – ko ko ko. Kok-oko? Kokoooooo.
p.D.: Co do tego nie mam wątpliwości. Ale mam na myśli działania, które są poza głównym nurtem, takie które podejmowane są bezinteresownie i - co ważne - bez oglądania się na innych.
A.: Ko ko.
p.D.: A no właśnie. Dla kogo w takim razie teraz są miejskie galerie, które obiecujesz udostępnić przeciętnemu mieszkańcowi Częstochowy?
A.: Kokkoko kok ko ko ko.
p.D.: Proszę się nie śmiać.
A.: Kooo ko kokoko ko. Ko ko. Kokoko kok-ko-k. Kooo ko ko ko ko ko, ko ko ko – ko ko ko. Kkkkooooo ko ko ko. Kokoko ko koko-ko. Kooo ko ko ko ko ko ko, ko ko ko – ko ko ko. Koo ko ko ko. Kokoko ko koko-ko. Kooo ko!
p.D.: Rozumiem, że to właśnie Kura w Akcji ma być szansą dla zwykłego "mieszczucha", który czasem myśli w niezwykły sposób, ale nie znajduje środków i przestrzeni by tę myśl wyrazić?
A.: Ko!
p.D.: A tak z innej beczki, jak się zapatrujesz na proceder odbierania kurom jaj?
A.: Kko. Ko ko. Koko. Kkkkooooo ko ko ko. Kokoko ko koko-ko. Kooo ko ko ko.
p.D.: Ach, czyli to jeszcze nie jest najgorsze zło?
A.: Ko kokoko! Ko-k-ko ko! Kokoko ko ko, ko ko-k-ko-k ko ko ko. Kooo koko.... ko ko!
p.D.: Rozumiem. To jest oburzające. I nie ulega wątpliwości, że sytuacja musi ulec zmianie. Spodziewam się, że to wlaśnie Kura w Akcji ma zainicjować rewolucję w tej kwestii?
A.: Ko. Koooo ko kooooooo.
p.D.: Czy nie jesteś nazbyt skromny?
A.: Ko ko – ko ko ko. Kkkkooooo ko ko ko. Kokoko ko koko-ko. Kooo ko kokoko ko ko ko ko. Koko ko ko.
p.D.: Pomówmy teraz o samej kurze, i tej domowej i tej miejskiej. Mówisz, że samotna kura jest zagubiona. Tu mamy je w stadzie, ale Ty przewidujesz, że każda z nich w jakimś momencie pójdzie w swoją stronę. Czy to jest w porządku?
A.: Kooo.
p.D.: A Ty - wolisz żyć w stadzie czy w pojedynkę?
A.: Kkkkooooo ko ko ko. Koko.
p.D.: Jasne. A co z kogutem? Czy ta cała akcje to nie jest po prostu kolejna odsłona radykalnego feminizmu?
A.: Ko!? Koko! Ko, ko okoko ko ko ko?
p.D.: Nie skądże. Ale sam przyznasz, że takie skojarzenia się nasuwają. Podobnie, jak ciśnie się na usta pytanie o kurożerstwo – jak widzisz tą kwestię?
A.: O ko koko-ko. Kooo ko kokoko ko ko ko ko. Koko ko ko ko ko. Kok-o.
p.D.: Ja też! No cóż, trudno odmówić Ci racji... Ostatnie już pytanie, dotyczy Twoich poglądów politycznych. Wybacz, ale w kontekście wyników wyborów prezydenckich i ich reperkusji, pomijanie tego wątku byłoby wręcz nienaturalne. Jakie zatem perspektywy otwiera Twoim zdaniem ta prezydentura dla naszego kraju?
A.: O kooooooooooooooooooo koooooooooo kokoooooo. Ko koooo ko koooko. Kkk-kokoko.
p.D.: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.